Przekrój

 
Przekrój
 

 Lek na przeszczepy

Do szpitali trafi 250 koordynatorów, którzy będą szukać narządów do przeszczepów

Ministerstwo Zdrowia chce stworzyć sieć koordynatorów do spraw transplantologii. Będą pracować w szpitalach, które spełniają warunki do pobrania narządów od zmarłego dawcy. – Dotąd system opierał się na lekarzach, którzy z własnej inicjatywy zajmowali się wyszukiwaniem dawców – mówi profesor Janusz Wałaszewski, szef publicznego centrum organizacyjno-koordynacyjnego Poltransplant. Inicjatywa lekarzy osłabła w 2007 roku po prokuratorskiej nagonce na transplantologów, w tym po oskarżeniu kardiochirurga ze szpitala MSWiA o handel organami. Liczba dawców wynosząca około 500 osób rocznie spadła o połowę.

Z doświadczeń hiszpańskich wynika, że po uruchomieniu sieci poszukiwaczy liczba dawców może się potroić. Łukasz Ostalski/Reporter
Z doświadczeń hiszpańskich wynika, że po uruchomieniu sieci poszukiwaczy liczba dawców może się potroić. Łukasz Ostalski/Reporter
W Hiszpanii, gdzie 19 lat temu powstała sieć koordynatorów, dawców przybyło z blisko 650 do 1500 (na 46 milionów mieszkańców).
Warszawski Uniwersytet Medyczny od roku prowadzi studium podyplomowe dla koordynatorów przeszczepów. Przeszkolił już prawie 90 lekarzy oraz pielęgniarek, którzy sami płacili za naukę. Ministerstwo zdecydowało, że teraz koszty szkolenia będzie pokrywać budżet państwa.
Resort zamierza w ciągu trzech lat przeszkolić 250 koordynatorów. Publicznych szpitali, które spełniają warunki do pobrania narządów, jest w Polsce 350 (na ogólną liczbę 700), choć narządy pobiera się w 120. Z danych Poltransplantu- wynika, że ponad połowa narządów do przeszczepów pochodzi z 10 szpitali, w których już pracują koordynatorzy szukający potencjalnych dawców i rozmawiający z rodziną.
– Budowa systemu i czekanie na efekty potrwa kilka lat – ocenia profesor Wałaszewski. Potrzebne są bowiem także pieniądze na etaty w szpitalach. Tych w ministerstwie nie ma. – A tak naprawdę, aby system funkcjonował sprawnie, w szpitalu musi pracować nie jeden koordynator, lecz cała grupa – dodaje profesor Wałaszewski. – Nikt nie jest w stanie pracować przez 24 godziny, a w sprawach przeszczepu czujność potrzebna jest całą dobę.   


Agnieszka Fiedorowicz
„Przekrój”, 47/2008